Wdowa i Matka

      Synowie Rity byli dojrzałymi młodzieńcami, gdy dotknęła ich tragedia śmierci ojca. O ile ich matka kierowała się w życiu heroicznością cnót chrześcijańskich, domagającą sią odpuszczenia wi­nowajcom, o tyle oni sami kierowali się gniewem i pragnieniem zemsty. Te żądze odbiegały daleko od dzisiejszych wyobrażeń o karze i zemście. Typowa ,faida", bo tak nazywano wendettę, przyjęta niemal jako trwały obyczaj w tamtej od­ległej epoce, zakładała nie tylko winę zabójców, ale również konieczność zgładzenia ich synów. Gniew kultywowano z pokolenia na pokolenie, a krewni pokrzywdzonego, noszący to samo na­zwisko, uważali siebie za uprzywilejowanych eg­zekutorów ludzkiej sprawiedliwości. Krzywdy i pamięć o nich były przekazywane z ojców na synów, tworząc wielopokoleniowy, nieprzerwa­ny łańcuch przemocy. I chociaż prawo miejskie traktowało wendettę jak przestępstwo, to jednak tolerowano ją jako działanie niemal całkowicie uza­sadnione. Społeczeństwo, którego wszyscy oby­watele byli ochrzczeni i przynajmniej nominalnie uznawali się za chrześcijan, kierowało się w ży­ciu mentalnością starotestamentalną, „oko za oko, ząb za ząb". Ta zasada w wielkim stopniu odno­siła się do mieszkańców Cascia. W jednym z do­kumentów z 1442 roku, a więc powstałym jesz­cze za życia św. Rity, znajdujemy zapis kazania, w którym kaznodzieja twierdzi, że „w tym mie­ście króluje pewien grzech: kiedy ktoś zostaje przez kogoś znieważony, natychmiast wszyscy jego krewni płci męskiej pragną go pomścić". A w innym tekście, sporządzonym w 1586 roku, czytamy: „Mężczyźni tego miejsca są przystojni, ale mają bezlitosną naturę i są okrutni w kwestiach honoru. Antagonizmy nie są żartem, ponieważ rzadko napotyka się taką zapalczywość, która nie kończyłaby się śmiercią człowieka”.

Z tej perspektywy łatwo zrozumieć motywy emocjonalne i społeczne, jakimi kierowali się synowie Rity, pragnąc pomścić swojego ojca. We­dług ich logiki, ulgi w cierpieniu nie przynosiła modlitwa, ale krew przelana jako zadośćuczynie­nie za krew ojca. Troską wdowy stało się teraz zapobieżenie ewentualnej dalszej fali zbrodni i po­wstrzymanie synów od wejścia na tę drogę. Po ludzku rzecz biorąc zadanie nie do wykona­nia. O. Cavallucci w swojej biografii pisze: „z cu­downą miłością poświęciła się łagodzeniu ich dusz i nakłanianiu ich nie tylko do zapomnienia, ale do przebaczenia popełnionej zbrodni". Już to jedno zdanie wyjawia zarówno macierzyńską troskę,, jak i czułego kobiecego ducha, pomagającego prze­zwyciężyć swój własny ból. Można sobie jedynie wyobrazić rozmowy i perswazje, jakie podejmo­wała ta dzielna kobieta, by pomóc swoim synom pogodzić się z losem oraz nakłonić ich do kiero­wania się w życiu ewangelicznymi wartościami. Wpływ matki na chłopców musiał być jednak dość ograniczony. Być może, większy niż matki był wpływ innych członków rodziny, wszyscy bowiem biografowie jednomyślnie podkreślają, że chłopcy nigdy nie porzucili idei zemsty. Widząc oczyma wyobraźni nie tylko dalszą przemoc, ale również ewentualną karę, jaką synowie ponieśli­by z pewnością, Rita zdecydowała się na desperacki krok. Zaczęła modlić się, aby Bóg raczej zabrał ich z tego świata, niż mieliby popełnić zbrodnię.

Obraz matki proszącej Boga o śmierć swoich ukochanych synów, jako sposób na zapobieżenie udziału w akcie zemsty, jest obrazem szokującym. Dwudziestowieczny biograf św. Rity, o. Agostino Trape, twierdził, że nie posiadamy ścisłych do­wodów historycznych pozwalających dowieść ze stuprocentową pewnością, że Rita rzeczywiście modliła się o śmierć swoich synów, gdyby ci mie­li wejść na drogę zbrodni. To jednak nie oznacza - uważał o. Trape - nieprawdopodobieństwa i niewiarygodności tradycji ustnej opiewającej taki czyn. Zdrowy instynkt macierzyński opiera się zawsze na pragnieniu dobra i powodzenia dzieci. Autentyczna matka chrześcijańska myśli nie tyl­ko o ziemskiej przyszłości swych pociech, ale tak­że o ich życiu duchowym oraz życiu wiecznym. Ewentualna zemsta synów za śmierć ich ojca mogła bez wątpienia ściągnąć na nich sprawiedli­wość wymierzaną przez władzę świecką. Chłop­cy byli w wieku między czternastym a osiemnastym rokiem życia, a to oznaczało, że za popeł­nione przestępstwo byliby sądzeni jako pełnolet­ni. W wypadku zabójstwa karą była szubienica lub topór. Co więcej, według wszelkiego prawdo­podobieństwa zemsta sprowokowałaby eskalację nienawiści, gdyż prędzej czy później inni człon­kowie rodziny bez wątpienia upomnieliby się o krew swoich krewnych. To w wymiarze ziem­skim. A w wymiarze wiecznym? Przemyślana zbrodnia, nawet jeśli jest zemstą, pozostaje w jaw­nej sprzeczności z boskim przykazaniem okazy­wania szacunku dla życia. Wszyscy stają prze­cież przed trybunałem Boga.

Według tradycji, modlitwy matki zostały wy­słuchane. W rok po śmierci ojca obaj chłopcy zmarli naturalną, chociaż przedwczesną śmiercią. Niektóre źródła podają, że padli ofiarą zarazy, jaka przetoczyła się przez Italię w 1402 roku. Inni, nie orzekając definitywnie o okolicznościach, uznają rok 1413 lub 1414 za datę śmierci synów Rity. Ponad wszelką wątpliwość można stwierdzić, że mając około 32 lat, a więc będąc młodą kobietą, Rita Lotti została nie tylko wdową, ale również matką stojącą nad grobem własnych dzieci.