Ośrodki kultu św. Rity - Warszawa (Żoliborz)

1/ Kobieta, wrzucając do pieca szpargały po zmarłym krewnym, zawahała się. W ręce został jej obrazek świętej. Gdy znalazła się w trudnej sytuacji, przypomniała sobie modlitwę z tego obrazka.


Było to w 1968 roku. W domu dwoje dzieci i łańcuch chorób. Młodszy syn – Krzyś – w wieku dziewięciu lat zachorował na odrę i dziewiątego dnia choroby dostał rano drgawek, ręce, nogi, głowa, piana z ust. Kiedy pogotowie przywiozło go do szpitala, natychmiast pobrano szpik. (…) Diagnoza: ciężkie zapalenie mózgu. Zawiadomiony o tym kierownik sanepidu przyjechał do domu i stwierdził, że ma niewiele takich przypadków i prawie wszystkie śmiertelne, „a jak wyżyje, to i tak będzie nienormalny”. Krzyś przez cały czas był nieprzytomny, lekarze czekali, kiedy umrze, a on na drugi dzień odzyskał przytomność, nietknięty chorobą.

Już po trzech tygodniach został wypisany ze szpitala, a ordynator szpitala – Żydówka i zapalona komunistka (dowiedziałam się) – powiedziała: „jeżeli jest pani wierząca, to traktujemy to jako cud, bo medycyna nie zna takiego przypadku”. Krzyś skończył studia muzyczne, mieszka obecnie w Holandii.
A ja, modląc się o jego uzdrowienie, obiecałam św. Ricie, że ufunduję Jej obraz w swojej parafii, i rok, później, 22 maja, został poświęcony w parafii Dzieciątka Jezus na Żoliborzu”.

To był pierwszy obraz. Po dwudziestu latach spodobał się złodziejom. Powstał następny, jako wotum za uzdrowienie. Też go skradziono. Trzeci jest do dziś przechowywany w kancelarii parafialnej i wyprowadzany stamtąd tylko na doroczne uroczystości 22 maja. – Jest tradycją, że w tym dniu zjeżdżają się zewsząd ludzie z różami i tak kult się tutaj utrzymuje – mówi obecny proboszcz ks. Paweł Piotrowski. – Ta Msza św. ma swoją szczególną oprawę. Intencje są przynoszone bezpośrednio, ale też przyjeżdżają wierni z różnych stron i przywożą inne, nie tylko swoje intencje. W czasie tej Mszy św. jest przeprowadzana szczególna zbiórka: na Dom Samotnej Matki im. Teresy Strzembosz, prowadzony przez Archidiecezję Warszawską w Chyliczkach pod Piasecznem, co jest inicjatywą osób z parafii. Zbierają dosyć pokaźne sumy, właśnie 22 maja, w dzień liturgiczny poświęcony św. Ricie. Wszak życzeniem prymasa Stefana Wyszyńskiego było, by w tej niegdyś kaplicy, teraz kościele zatroszczyć się o dziecko. Miało to być takie warszawskie Betlejem.

W: Pielgrzymi świętej Rity, Wydawnictwo Polskiej Prowincji Zakonu św. Augustyna, Kraków 2011.





2/ Trzy obrazy

Halina Szymanko, fundatorka obrazu św. Rity w parafii pw. Dzieciątka Jezus w Warszawie, inicjatorka kultu w tej parafii. 

Doświadczyłam od św. Rity wielu łask. Zaczęło się od dnia, w którym robiłam porządki po śmierci mamy. Mieszkałam wtedy w wilii teściów, gdzie był kaflowy piec. Paliłam w nim dokumenty, korespondencję, fotografie, modlitwy. Wzięłam do ręki kolejną kartkę z modlitwą i już wrzucałam ją do ognia, gdy nagle coś mnie powstrzymało. Zobaczyłam tytuł: „Modlitwa do św. Rity w rozpaczliwych okolicznościach”. Przeczytałam. Przy piecu obrałam ją sobie za patronkę. Do dziś nie wiem, skąd mama miała tę modlitwę, bo nigdzie jej w Polsce nie znalazłam.

W 1968 roku, kiedy mój syn miał dziewięć lat, zachorował na odrę. Narzekał, że boli go głowa. Uchyliłam więc drzwi do ogrodu i dałam mu sweter, żeby nie zmarzł. Wyszłam do kuchni. Po powrocie zastałam go nieprzytomnego, miał pianę na ustach i drgawki. Zaczęłam powtarzać: „Święta Rito, ratuj, bo możesz” i wezwałam pogotowie. W szpitalu postawili diagnozę: ropne zapalenie opon mózgowych. Nie tylko ratunku. Zdaniem lekarzy, nawet gdyby przeżył, a szansa była niewielka, do końca życia nie byłby normalny.

Modliłam się za wstawiennictwem św. Rity. Krzysio odzyskał przytomność następnego dnia rano. Siedział, próbował coś jeść. Nie mogłam w to uwierzyć. Przez telefon dowiedziałam się, że za dwa dni dostanę przepustkę do szpitala. Będę mogła go odwiedzić. W przypadku lekkiego zapalenia opon mózgowych rodziców wpuszczano po dwóch tygodniach, a on był przypadkiem ciężkim! Po trzech tygodniach wypisano go do domu. Pani ordynator, ateistka i zapalona komunistka, powiedziała mi: „Jeśli jest pani wierząca, to my uważamy to za cud. Medycyna nie zna takiego przypadku”. Syn jest zdrowy, mieszka w Holandii, skończył studia muzyczne.

Obiecałam św. Ricie, że jeśli syn wyzdrowieje, będę szerzyć jej kult. Poprosiłam Barbarę Węgrzecką, siostrę rektora ASP w Warszawie, Jerzego Jarnuszkiewicza, żeby namalowała obraz do mojego kościoła. Po roku obraz św. Rity zawisł przy wejściu, obok figury św. Antoniego. Po niemal trzydziestu latach ktoś go ukradł. Nie wiem dlaczego, bo nie był cenny.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, w autokarze do Holandii, poznałam panią neurolog z Torunia. Siedziałyśmy obok siebie. Kiedy dowiedziała się o Ricie, stwierdziła, że ma bardzo utalentowaną plastycznie pacjentkę i chciałaby, żeby w Toruniu był obraz św. Rity. Po kradzieży zadzwoniłam więc do niej z pytaniem, czy ta malarka, Maria Białoborska, nie zechciałaby namalować obrazu na moje zamówienie. Dzwonił do niej w tej sprawie również ówczesny proboszcz, śp. ksiądz Roman Indrzejczyk (zginął w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem). Namalowała obraz za darmo, jako wotum błagalne – prosząc o uratowanie wnuczki z anoreksji. Dziewczyna miała dziewiętnaście lat, ważyła trzydzieści dwa kilogramy. Była w wielu szpitalach, lekarze nie umieli jej pomóc. Po roku wyzdrowiała.
Ten obraz (inny niż pierwszy) znowu ukradli. U Marii Białoborskiej zamówiłam trzeci, kopię drugiego. Wisi w zakrystii, dla bezpieczeństwa. Wyjmuje się go tylko podczas nabożeństw ku czci św. Rity.

Był cud u nas w parafii trzy lata temu. Rodzice, oboje nauczyciele, mieszkali na Bielanach, do nas przychodzili się pomodlić. U ich córki, maleńkiej Karolinki, stwierdzono guza na jelicie. Była operowana, ale pojawiły się przerzuty do mózgu. Dziecko wyzdrowiało. Rodzice przypisują ten takt wstawiennictwu św. Rity. Podczas uroczystości 22 maja dali świadectwo. Kiedy proboszcz, ksiądz Paweł Piotrowski, powiedział, że mogą podejść pod obraz i podziękować św. Ricie, wiele osób w kościele płakało. Widok rodziców ze zdrową córeczką na ręku był bardzo wzruszający.

Z koleżanką znalazłyśmy Dom Matki i Dziecka na Pradze. Po rozmowie z nami kierowniczka domu co roku jest na nabożeństwie 22 maja. A ja na stoliczku, przy którym sprzedają modlitewniki, obrazki, książki o św. Ricie, stawiam koszyczek z napisem „Ofiara na Dom Matki i Dziecka”. Na początku na nabożeństwo przychodziło kilkanaście osób, teraz kościół jest pełen ludzi. Zebrane pieniądze przekazuję kierowniczce.

Jestem sama. Mąż psychopata wniósł sprawę o rozwód. Mówił w sądzie, że ma nieposłuszną żonę. Był piekielnie zazdrosny. Starszy syn miał problemy z narkotykami. Bardzo wszystko przeżywał. Nie żyje. Pretensje do św. Rity? Nie mam. Codziennie z nią rozmawiam. Mówię i do Pana Jezusa: „Zrób to […], za przyczyną św. Rity”. W swoim gronie mam dziesięć osób chorych na raka i za nie się modlę. Nawet o tym nie wiedzą.

W: Małgorzata Bilska, Kochaj i walcz. Święta Rita, patronka spraw trudnych i beznadziejnych, Wydawnictwo WAM, Księża Jezuici, Kraków 2013.

Ksiądz Proboszcz Paweł Piotrowski w  czerwcu 2014 r. zainstalował obraz św. Rity z odpowiednim zabezpieczeniem w kościele. Nabożeństwa do Świętej będą odbywać w ciągu całego roku, każdego 22. dnia miesiąca (szczegóły będą podane na stronie internetowej).

22 maja 2017 roku zostały uroczyście wprowadzone do parafii relikwie Święty Rity z Cascia (II stopnia).

Adres parafii:

Parafia Dzieciątka Jezus
ul. Czarnieckiego 15
01-548 Warszawa
tel. (22) 839-21-68 

strona internetowa: http://www.dzieciatko-jezus.pl/