6/ Historia św. Rity

Stygmaty

Tam, gdzie jest miłość, nie ma cierpienia, a jeśli nawet jest, to samo staje się przedmiotem miłości (św. Augustyn) 

(…)

Rita, chcąc upodobnić się do cierpiącego Jezusa, nosiła włosiennicę i biczowała się. Po dwudziestu pięciu latach pobytu w klasztorze, w Wielki Piątek 1442 roku, po wysłuchaniu kazania pasyjnego i modlitwie prawdopodobnie przed wizerunkiem Pana Jezusa przedstawionego jako zmartwychwstałego lub tak zwanego Jezusa w Wielką Sobotę, otrzymała stygmat ciernia z korony cierniowej Jezusa. Siostry znalazły zemdloną Ritę następnego dnia, po tym, jak zaczęły jej szukać, gdy nie pojawiła się na wspólnej modlitwie w chórze zakonnym.

Początkowo ranę Rity uznano za przypadkowe skaleczenie, dlatego starano się ją leczyć. Z czasem przyjęto jej nadprzyrodzone pochodzenie i uznano za stygmat. Oto słowa papieża Jana Pawła II:  „To właśnie owe spędzone w ustawicznej kontemplacji lata pokuty i modlitw znalazły swój punkt szczytowy w ranie wyciśniętej na jej czole. Znak ciernia, niezależnie od cierpień fizycznych, jakie powodował, był niczym pieczęć jej boleści wewnętrznych, ale przede wszystkim był dowodem jej bezpośredniego uczestnictwa w Męce Chrystusa, której jednym z najbardziej dramatycznych momentów było ukoronowanie koroną cierniową w Pretorium u Piłata”. (…)

Tradycja przekazuje informacje, że rana ze stygmatu ropiała i wydawała nieprzyjemny zapach. Dlatego też siostry izolowały Ritę, która w pokorze przebywała w swojej celi, modląc się i umartwiając jeszcze bardziej, między innymi poszcząc. Z powodu nieprzyjemnego zapachu siostry nie chciały zabrać Rity na pielgrzymkę do Rzymu, zorganizowaną z okazji Roku Jubileuszowego lub też – jak podają niektórzy biografowie – kanonizacji Mikołaja z Tolentino. A Rita chciała uczestniczyć w tym wydarzeniu ze względu na cześć, jaką darzyła zakonnika, swojego orędownika. Dlatego modliła się o możliwość pielgrzymowania. I stał się cud. Stygmat zniknął, nie pozostawiając żadnego śladu oprócz niewidocznego dla oczu bólu. Widząc, co się stało, przeorysza wyraziła zgodę na wyjazd Rity. (…)

Po powrocie stygmat na czole Rity pojawił się ponownie i pozostał aż do jej śmierci. Także zgodnie z tradycyjnym przekazem Rita do śmierci spożywała tylko Najświętszy Sakrament.

W czasie, gdy Rita cierpiała samotnie w swojej celi, do klasztoru napływały prośby, by modliła się w intencjach wiernych. Działo się tak dlatego, że już wiele osób doświadczyło wielu łask i cudów za pośrednictwem stygmatyczki z Cascii. (…)

W 1972 roku doktor Osvaldo Zucchi, specjalista od kryminalistyki, przebadał czaszkę Rity. Znalazł on wypukłość i podłużną rysę o długości dwóch i pół centymetra na frontowej części kości czołowej. Jego zdaniem takie uszkodzenie mogło być spowodowane mocnym uderzeniem ostrego narzędzia.


W: Aleksandra Murzańska, Święta Rita, cudowna historia patronki od spraw beznadziejnych, Dom Wydawniczy „Rafael”, Kraków 2011.